Wyszukiwarka
Archiwum artykułów
Grudzień 2009 (13) Listopad 2009 (14) Październik 2009 (14) Wrzesień 2009 (5) Sierpień 2009 (2) Lipiec 2009 (9) Czerwiec 2009 (14) Maj 2009 (5) Kwiecień 2009 (8) Marzec 2009 (6) Luty 2009 (5) Styczeń 2009 (7)
Grudzień 2008 (3) Listopad 2008 (6) Październik 2008 (6) Wrzesień 2008 (6) Sierpień 2008 (5) Lipiec 2008 (6) Czerwiec 2008 (10) Maj 2008 (6) Kwiecień 2008 (8) Marzec 2008 (9) Luty 2008 (6) Styczeń 2008 (7)
HOT NEWS!
2008-05-16
Żadnych barier dla hazardu
Dawid Tokarz
Czy grozi nam, że od 1 stycznia 2009 r. nowe kasyna i salony gier zaczną w Polsce rosnąć jak grzyby po deszczu? Tak. Dzięki nowelizacji ustawy hazardowej, przygotowanej przez Ministerstwo Finansów (MF), która właśnie została przekazana do uzgodnień międzyresortowych.
Wolna amerykanka
W ogólnym uzasadnieniu do projektu MF pisze, że najważniejszą zmianą w ustawie jest przekazanie całości nadzoru nad hazardem administracji celnej (dotychczas dzieliła się ona tym z urzędnikami skarbowymi). Celem noweli ma być też „wprowadzenie zmian o charakterze porządkującym i uzupełniającym obowiązujące obecnie przepisy”. Dużo istotniejsze jest to, czego w tym uzasadnieniu nie ma.
Okazuje się, że boczną furtką wyznaczone przez Platformę Obywatelską szefostwo MF chce wprowadzić prawdziwą hazardową rewolucję. Nowela zakłada zniesienie istniejących od początku lat 90. (wtedy w Polsce pojawił się legalny hazard) limitów lokalizacyjnych dla kasyn, salonów z automatami i salonów bingo. Zgodnie z nimi, przybytki hazardu można otwierać tylko w dużych miastach według zasady, że jedno kasyno przypada na 250 tys., a salon na 100 tys. mieszkańców. To dlatego w całym kraju funkcjonuje tylko 27 kasyn i 200 salonów.
Od przyszłego roku (wtedy nowela ma wejść w życie) wszystko może się zmienić.
— Przecież my płaciliśmy za zezwolenia, wydane na konkretnych warunkach, przy rynku koncesjonowanym. Zgodnie z taką polityką państwa budowaliśmy plany inwestycyjne. Jeśli ta ustawa przejdzie, będziemy żądać odszkodowań — zapowiada członek zarządu jednej z firm hazardowych.
Zaskoczony, jak wszyscy ludzie z branży, z którymi rozmawialiśmy.
— Do tej pory Ministerstwo Finansów wielokrotnie uzasadniało potrzebę utrzymania limitów, a teraz nagle zmieniło zdanie. To nieprzemyślana decyzja, choćby z uwagi na względy społeczne. Będzie skutkować wieloma zagrożeniami, takimi, jak problemy z kontrolą rynku. Dobrze pokazują to przykłady krajów, które po liberalizacji zapisów szybko muszą się z niej wycofywać — mówi Jacek Kosiński, prezes grupy ZPR, zarządzającej kasynami i salonami.
Inni to ćwiczyli
Za przykład może posłużyć Rosja, w której po uwolnieniu rynku powstawały tysiące jaskiń hazardu. Skończyło się to drastycznym wzrostem liczby osób uzależnionych i przejęciem sporej części rynku przez grupy przestępcze. W efekcie uchwalono prawo, zgodnie z którym od 2009 r. kasyna będą mogły znajdować się jedynie w czterech specjalnych strefach, zlokalizowanych głównie na dalekim wschodzie kraju. W Turcji eksperyment podobny do tego, który chce przeprowadzić MF, skończył się wręcz zamknięciem wszystkich kasyn.
— Resort zapowiadał uregulowanie kwestii hazardu internetowego, a zamiast tego mamy totalną zmianę polityki państwa wobec hazardu. I to wprowadzaną po cichu. Ciekawy jestem, kto stoi za tym pomysłem. Na pewno jest on na rękę producentom sprzętu i zagranicznym operatorom kasyn, którzy chcą wejść na nasz rynek — mówi lobbysta uczestniczący w pracach nad poprzednimi nowelizacjami.
Każda z nich (od 1992 r. było ich dwadzieścia jeden) budzi wielkie kontrowersje, podejrzenia o łapówki dla posłów i prokuratorskie śledztwa. Dla przykładu, w 2003 r. media informowały, że wprowadzenie korzystnego opodatkowania automatów niskohazardowych miało „kosztować”, bagatelka, 10 mln USD. Ostatnia próba nowelizacji z czasów rządu PiS także wzbudziła kontrowersje. W „PB” ujawniliśmy bowiem, że decydujący wpływ na kształt projektu ma Totalizator Sportowy, czyli jedna z firm operujących na rynku wartym 10 mld zł, oraz szef komitetu stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski. Po tym jednak, jak nowelizacja okazała się pod wieloma względami katastrofalnym bublem, sprzecznym z prawem unijnym, rząd zupełnie z niej zrezygnował.
Następcy wracają do pomysłu nowelizacji. I znów są kontrowersje, dotyczące niespójności z prawem unijnym. Choć bowiem Komisja Europejska (KE) żąda liberalizacji krajowych regulacji hazardowych (głównie chodzi o hazard internetowy), to jednak w UE obowiązują rozwiązania uznające konieczność limitowania hazardu ze względu na jego społeczny wymiar. Tydzień temu Parlament Europejski uchwalił nawet rezolucję ostrzegającą przed liberalizacją hazardu i zawierającą apel do KE o przeprowadzenie badań w zakresie wpływu liberalizacji gier i zakładów na społeczeństwo.
Zmiany planowane. I nieprzemyślane
1. Hazardowa rewolucja
Tak jest teraz:
Od początku lat dziewięćdziesiątych obowiązują limity, zgodnie z którymi jedno kasyno przypada na 250 tys., a salon z automatami na 100 tys. mieszkańców. Dlatego w całej Polsce funkcjonuje obecnie 27 kasyn i 200 salonów. Otwieranie nowych w dużych miastach jest niemożliwe, bo są wyczerpane limity, a w małych się nie opłaca.
Założenia projektu:
Resort finansów chce zerwać z systemem limitów. Liczbę kasyn i salonów ma regulować wolny rynek. Jak pokazują przykłady choćby Rosji i Turcji, takie rozwiązanie niesie wiele zagrożeń, wynikających m.in. ze znacznego utrudnienia państwu kontroli nad sferą hazardu. Skutek to m.in.:
Przejmowanie części rynku przez zorganizowaną przestępczość, wykorzystującą jaskinie hazardu do prania brudnych pieniędzy.
Drastyczny wzrost liczby osób uzależnionych od hazardu , a w konsekwencji kosztów koniecznych do ich leczenia.
2. Zasłona dymna
Tak jest teraz:
Nadzór nad rynkiem hazardu sprawują jednocześnie administracja celna i skarbowa.
Założenia projektu:
Wszystkie zadania kontrolne mają trafić do administracji celnej.
Właśnie tę zmianę struktury nadzoru nad rynkiem hazardu Ministerstwo Finansów uznaje za podstawę nowelizacji. W głównym uzasadnieniu do projektu ani słowem nie wspomina o rewolucyjnej zmianie, polegającej na zniesieniu limitów lokalizacji kasyn i salonów z automatami.
3. Jak stracić na audiotele?
Tak jest teraz:
Firmy organizujące loterie audiotekstowe zwolnione są z podatku od gier (POG). Zrealizowane połączenia telefoniczne czy wysłane SMS-y są jednak objęte 22% dotychczasową stawką podatku VAT.
Założenia projektu:
MF chce objąć audiotele 10-procentowym POG, by zwiększyć wpływy do budżetu.
Tyle że zgodnie z ustawą o VAT każda działalność objęta POG jest nieobjęta tym podatkiem. W rezultacie firmy zamiast dotychczasowych 22 proc. zapłacą 10%
W konsekwencji wpływy do budżetu zamiast wzrosnąć — spadną.
Dawid Tokarz, Puls Biznesu 16.05.2008
Brak komentarzy
